Witajcie w Nowym Roku! Oby był dla Nas wszystkich jeszcze lepszy i piękniejszy od minionego :)
Dziś chciałam jeszcze na moment powrócić do świątecznych dni... To były ciepłe, rodzinne święta ( do pełni szczęścia zabrakło tylko odrobiny śniegu, który u nas pojawił się zaraz po świętach ;)Wiem, że i u wielu z was było podobnie :)
Choć biadoliłam na brak sił i czasu to w sumie udało mi się zrealizować prawie wszystko, co zaplanowałam. I tak nasz domek prezentował się świątecznie
Kilka dni temu mieliśmy swoje rodzinne święto - drugie urodziny naszego Franusia :D
jak ten czas pędzi nieubłaganie....
Miłego wieczoru :)
Choć pomysłów pełna głowa, to niestety czasu i sił brakuje... Ale pomalutku udaje mi się wprowadzić w domku świąteczny klimat :) Mam nadzieję, że jeszcze zdążę z resztą :)
Wreszcie doczekałam się wymarzonej, szarej komody pod moją ceglaną ścianę :D Bardzo się z niej cieszę :)))
Panowie w czerwonych czapeczkach rozsiedli się wygodnie na półeczce nad kanapą
Stroik adwentowy zrobiłam w starej szufladzie od maszyny
Kuchenna półeczka też doczekała się świątecznej oprawy
Jak widać na zdjęciach w tym roku dużo u mnie modrzewiowych gałązek z szyszkami - są takie urocze, że znoszę je do domu przy każdej okazji ;)
Pozdrawiam cieplutko tych, którzy tu jeszcze zaglądają :D
Pochowałam wreszcie kwieciste zasłony i poszewki :) Przyszedł czas długich, jesiennych wieczorów w towarzystwie tak lubianej ostatnio przeze mnie szarości... Zasłony i poszewki w biało - szare paski (Dekoria )i nowa lampa ( Ikea).
Żeby nie było całkiem szaro zostawiłam jeszcze na chwileczkę moje landryneczki :)
W kącie szaro - białe kule, które wieczorami wprowadzają przyjemny klimacik.
Wkrótce pojawi się kilka nowości w salonie...
Pozdrawiam!!!
Żołędzie - tak mi się jakoś skojarzyło.
W tym roku białe i szare. Takie kolory są mi teraz bliskie...
Bardzo lubię je robić :) Znowu namówiła mnie do tego Piegowata, która ponownie będzie tworzyć żołędziowy kolaż.Dołączyłyście ?
W zeszłym roku było u mnie kolorowo - kto chce, może zerknąć tu
Pozdrawiam!!!
Witajcie!
Odkryłam niedawno sporo tańszą wersję zpagetti czyli Bobbiny ( znacie? )i zakupiłam kilka motków plus drewniane szydełko na próbę :) i muszę powiedzieć, że bobbinowanie bardzo mi się spodobało :D w dwa wieczory wydziergałam puf do pokoju Konstancji.
Mojej córci też się spodobało i z moją niewielką pomocą powstała torebka na tableta.
Franuś też miał wielką ochotę przyłączyć się do nas ale poprzestał tylko na plątaniu włóczki,ale od czegoś przecież trzeba zacząć ;)
Pozdrawiamy cieplutko!!!
Nareszcie jest :))) Nawet nie będę pisała, jak długo powstawała nasza łazienka na poddaszu, najważniejsze, że nareszcie dobrnęliśmy do końca :)A po drodze nie było łatwo... łazienka jest pod skosami, więc trzeba było nieźle się nagłowić, by wszystko tak umiejscowić, by było w miarę wygodnie. A kiedy powstał zarys co i gdzie - trzeba było wymyślić jakie to ma być. i znowu godziny spędzone na wybieraniu płytek, sprzętów itp.... A wyszło tak
Ciekawa jestem, czy Wam się spodoba ;) Ja jestem bardzo zadowolona, szczególnie cieszę się z widoku na wiekowe dęby :)No i uwielbiam kąpiele przy świecach :)
Pozdrawiam cieplutko!!!
Witajcie!!!
No i przyszła sobie taka jesień jakiej bardzo nie lubię... zimna, mokra i szaro - bura, więc by nadać trochę koloru i poprawić sobie humor zrobiłam wrzosowe kule i wianek.
Do wiklinowych kul, które kurzyły się w szufladzie poprzyklejałam na gorącym kleju gałązki wrzosów
Zamieniłam też ptaszkowi letnie kwiaty na wrzosy :)
Trzeba jakoś przetrwać ten czas...
Pozdrawiam jesiennie :)